27 lutego 2021

CIĄŻA W CZASIE PANDEMII. NIE TAK TO MIAŁO WYGLĄDAĆ!


Od zawsze, kiedy w mojej głowie gdzieś tam przewijał się temat ciąży wyobrażałam sobie jak cały jej okres będzie wyglądał. Miałam w głowie wszystko poukładane, bo chociaż nie jestem stricte planistką i większość rzeczy robię na spontanie i wielkim luzie, to i tak lubię mieć jakiś bazowy schemat tęgo co planuje. 

Wiedziałam, że moja ciąża będzie czasem dla mnie, kiedy będę mogła nadrobić wszystkie te rzeczy, których nie mogłam robić pracując zawodowo na pełen etat.  Zawsze powtarzałam sobie, że jak tylko zajdę w ciążę, od razu idę na zwolnienie lekarskie, skupię się na realizacji mojego blogowego i instagramowego życia, będę podróżować i spędzać czas w pięknych i ciekawych miejscach. 


Tak miało być. Instagram miał ociekać zdjęciami ciążowego brzucha na tle rajskich plaż - bo przecież miałam się relaksować na wakacjach, miałam robić maraton po warszawskich restauracjach i jeść śniadania we wszystkich tych miejscach, w których jeszcze nie byłam, miałam chodzić na wszystkie możliwe eventy, które z reguły są organizowane w godzinach mojej pracy i cieszyć się czasem ciąży najbardziej jak się da. Oczywiście wszystko pod warunkiem, że będę się dobrze czuła i nie będzie żadnych przeciwwskazań do aktywnego spędzania czasu w ciąży. No i może przeciwwskazań żadnych nie ma, bo ciąża jest książkowa i bezproblemowa, ale za to rzeczywistość już kompletnie taka nie jest. 



Nie należę do osób strachliwych, nie martwię się na zapas, nie analizuje wszystkiego po milion razy i nie zastanawiam się ,co będzie’. Żyje tu i teraz, ale doskonale zdaje sobie sprawę, że wiele kobiet, które aktualnie znajduje się w stanie ,błogosławionym’ (serio? kto to tak określił? O tym napisze odrębny post, bo aż mnie ściska w gardle jak sobie pomyśle o gloryfikowaniu ciąży) bardzo martwi się o to co przyniesie przyszłość i jak będą wyglądały porody w czasie pandemii. A jak wygląda obecna rzeczywistość? W związku z tym, że do mojego porodu zostało coraz mniej czasu staram się być na bieżąco i śledzę różne grupy, gdzie dziewczyny informują jak wygląda sytuacja porodowa w poszczególnych szpitalach w całej Polsce. Postaram się jak najkrócej opisać to co udało mi się ustalić, może którejś z Was takie informacje się przydadzą. 


Sen z powiek spędzają porody rodzinne, a w zasadzie ich brak. Szczęśliwie coraz więcej szpitali pozwala na uczestnictwo osoby towarzyszącej w porodzie, w większości przypadków osoba taka może być z rodzącą od momentu przewiezienia jej na salę porodową i zostać z nią na 2 godziny po tym jak Dzidziuś przyjdzie już na świat. Z reguły po 2 godzinach mama z dzieckiem odwożona jest na salę poporodową i od tej pory, aż do wypisu niestety nikt nie ma wstępu do szpitala - odwiedziny są zakazane, a ewentualne paczki można przekazywać przez położną. Tak wyglada sytuacja w przypadku porodów siłami natury i raczej takich, w których nie pojawiły się komplikacje. W przypadku cięć cesarskich możliwości przebywania osoby towarzyszącej z reguły nie ma. Jednak najlepsze informacje dostaniecie dzwoniąc do wybranego przez Was szpitala na salę porodową - pracujące tam położne z pewnością udzielą Wam wszystkich informacji dotyczących porodu w danej placówce w tym trudnym czasie. 


Kolejna kwestia to opieka położnej POZ. Nie wiem czy wiecie, ale pomoc położnej środowiskowej przysługuje Wam już od 21 tygodnia ciąży. Wystarczy że w przychodni (najlepiej chyba tej, w której później chcecie zapisać dziecko) złożycie deklaracje o wyborze położnej i ta będzie przychodzić do Was przed i po porodzie i pomagać Wam w opiece na maluszkiem, sprawdzi również czy wszystko u Was po porodzie jest ok i da wskazówki co robić dalej. Deklaracje o wyborze położnej możecie złożyć też przez portal Pacjent.gov.pl z tym ze w takiej sytuacji musicie się udać również do przychodni i poinformować położną, że jesteście w ciąży inaczej przyjdzie do Was dopiero po porodzie, o ile w szpitalu skażecie tę przychodnie, w której dana położna pracuje, jako przychodnie, do której szpital ma wysłać dokumenty dziecka. Tak powinno być w teorii, ale w praktyce większość wizyt domowych nie odbywa się przez pandemię i położne z reguły pojawiają się u nas dopiero po porodzie i to w bardzo rzadkich przypadkach. Z tego co udało mi się dowiedzieć częściej rodzice zapraszani są na spotkanie z położną do przychodni.





Położna, sam poród, a co z przygotowaniem do porodu? No właśnie. W normalnych czasach każda z nas razem z partnerem mogła zapisać się do szkoły rodzenia i tam nauczyć się wszystkiego, co związane jest z opieką i pielęgnacją dziecka oraz dowiedzieć wszystkich rzeczy, które pomogą nam dobrze znieść ciąże i połóg. Dzisiaj, w czasach zarazy, szkoły rodzenia w większości przypadków odbywają się online. Może taka forma jest dużo szybsza i wygodniejsza pod wieloma względami, ale pozbawia nas możliwości praktycznego przećwiczenia pewnych rzeczy - np. przewijania i przebierania dziecka. Nie będę się tutaj wypowiadać w kwestii tego czy szkoła rodzenia jest nam w ogóle potrzebna, bo to sprawa indywidualna i każdy sam zdecyduje czy chce w takich zajęciach uczestniczyć czy nie. Nie zmienia to jednak faktu, że koronawirus ograniczył nam trochę możliwości wyboru. Ja brałam udział w zajęciach online, wybitnie dużo nowych rzeczy się nie dowiedziałam, bo wcześniej obserwowałam na instagramie profil Zaufaj Położnej gdzie z live’ów prowadzonych przez dziewczyny dowiedziałam się naprawdę dużo. Z czystym sumieniem mogę polecić Wam ten profil. Stworzę też posta z różnymi profilami, które pomogły mi w budowaniu świadomości na temat ciąży, dziecka i rodzicielstwa. 


Dobra to koniec, bo post i tak jest wystarczająco długi. Wszystkim nam - ciężarnym - życzę dużo spokoju i cierpliwości. Musimy ten beznadziejny czas pandemii jakoś przetrwać - wierzę, że niedługo to się skończy i będzie już tylko lepiej. 



Xoxo, Paulina 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

KOKORINOO dziękuje i pozdrawia !