14 sierpnia 2019

JEZIORO TURKUSOWE OBOK KONINA - MAŁY RAJ CZY JEDNAK NIE DO KOŃCA?

Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale w Polsce, nieopodal Konina mamy swoje własne, małe Malediwy. Biały piasek, turkusowa woda i mnóstwo zieleni. Brzmi jak raj, ale czy naprawdę nim jest? Dzisiaj kilka słów o Jeziorze Turkusowym (może też być Lazurowe albo Osadnik Gajówka – jak kto woli), które mój brat chciał odwiedzić już dawno, ale jakoś nigdy nie było nam po drodze. Kiedy wpadliśmy na pomysł weekendu w Toruniu stwierdziliśmy, że to idealny moment, aby w końcu udać się nad naszą polską lagunę. 

Z Warszawy nad Jezioro Turkusowe samochodem jedzie się trochę ponad 2 godziny. Najlepiej dostać się do niego od strony drogi krajowej 72, od ulicy Brunatnej wklepując w nawigację Osadnik Gajówka.  Nad sam zbiornik prowadzi droga otoczona piękną łąką, a nad brzegiem zastaniesz ogrom wysokiej trawy, która robi fantastycznie wrażenie. Od razu rozwieje Twoje wątpliwości - nie jest to miejsce na piknik, nie jest też idealne do opalania się, a jeśli chcesz się tam wybrać to raczej na chwilę. My spędziliśmy nad brzegiem góra dwadzieścia minut i pojechaliśmy dalej. Jest piękne, ale nie ma tam warunków na dłuższe podziwianie jego piękna. Woda faktycznie jest turkusowa i na pierwszy rzut oka krystalicznie czysta, ale nie radzę Ci się w niej kąpać. Nie musisz pakować do plecaka kostiumu i klapek, bo na pewno Ci się nie przydadzą.


To w końcu raj czy nie? Jezioro ma silnie zasadowy odczyn (ph ok 12), co sprawia, że kąpiel w nim mogłaby być szkodliwa dla zdrowia. A dlaczego tak jest? Bo powstało ono w miejscu dawnej odkrywki węgla brunatnego Elektrowni Adamów, gdzie gromadzone były odpady przemysłowe. Transportowane do wyrobiska popioły i żużle co prawda sprawiły, że woda nabrała pięknego, lazurowego koloru, ale przez nie jezioro jest martwe. Jego brzegi są bardzo grząskie (chociaż akurat w miejscu, w którym my byliśmy nie było aż tak źle), dlatego musisz bardzo uważać, aby przypadkiem do niego nie wpaść. Zakaz kąpieli w jeziorze i spacerowania jego brzegiem rekompensuje taras widokowy, który znajduje się na wysokości 115 m n. p. m. i z którego podobno roztacza się malownicza panorama na cały akwen. Podobno, bo tak mówi Internet. Osobiście nie dotarłam do tarasu, ale jak widzisz na zdjęciu miejsce, z którego podziwiałam lazurową wodę też było niczego sobie.

Wypad nad jezioro najlepiej zaplanować wtedy, kiedy będzie ładna pogoda. Natężenie turkusowego koloru wody jest zależne od słońca, więc im będzie go więcej tym efekt będzie ciekawszy. Nam dopisało szczęście i słońce świeciło prawie cały czas, a na niebie prawie w ogóle nie było chmur. Te zdjęcia oddają kolor wody w zasadzie w 100 %, nie poddałam ich właściwie żadnej obróbce.


Podobnych miejsc, które na pierwszy rzut oka wyglądają obłędnie, a tak naprawdę są szkodliwe dla życia i zdrowia jest na świecie więcej. Ostatnio dość głośno było o równie toksycznym jeziorze w Galicji – Monte Neme – które swój kolor, podobnie jak nasze jezioro, zawdzięcza chemikaliom znajdującym się w wodzie. Po kąpieli w nim kilka osób dość mocno się rozchorowało, a przez wysypkę i problemy żołądkowe wylądowali w szpitalu. A wszystko przez to, że chcieli mieć piękne zdjęcie na instagram (sic!) – twierdzą, że było warto. Podobnie jest na Syberii, gdzie lazurowe jezioro to odpady z pobliskiej elektrowni w Nowosybirsku. Ostrzeżenia przed kąpielą i piciem wody nie pomagają – zdjęć na instagramie jest coraz więcej, a niektórzy nawet opisują pod zdjęciami jak smakuje woda.


Cóż, pamiętajcie, że lazurowy kolor wody nie zawsze oznacza, że jest ona czysta i można się w niej kąpać. Nie ryzykujcie zdrowia i nie wchodźcie do naszego pięknego, ale zdecydowanie groźnego Jeziora Turkusowego. Zdjęcie można sobie zrobić na brzegu, a po piękną wodę wybrać się np. na Majorkę.

1 komentarz:

  1. Wspaniała fotorelacja!
    Wyglądasz obłędnie w tym jeansowym komplecie i białych butach sportowych. Klasyka lat 80!
    Masz piękne nogi!

    OdpowiedzUsuń

KOKORINOO dziękuje i pozdrawia !