05 maja 2018

MADRYT W KILKA DNI

HOLA AMIGOS! Zaczęłam pisać tego posta, kiedy siedziałam na lotnisku w Madrycie. Lot do Warszawy mieliśmy o 16.00, a pogoda tego dnia nie odpisała. Dość szybko przeszliśmy kontrolę, usiedliśmy przy stoliku, zamówiliśmy kawę, On czytał książkę, a ja zbierałam swoje myśli na kartce papieru… tfuu ekranie telefonu. Nie wiem kiedy to zleciało, ale dzisiaj – prawie dwa miesiące od powrotu zapraszam Cię na wycieczkę po Madrycie. Za free dorzucam garść informacji przydatnych do zorganizowania kilkudniowego wypadu do tego miasta.

Ale zanim przejdę do konkretów napiszę Ci jakie są moje wrażenia po kilkudniowym pobycie w stolicy Hiszpanii. Zacznę od tego, że Madryt jest po prostu przepiękny. Każda uliczka robiła na mnie ogromne wrażenie. Jego architektura to totalnie moje klimaty i wiem, że jeszcze nie raz do niego wrócę. Jednak moją największą uwagę przykuli ludzie. Hiszpanie są niezywkle mili i pomocni. Mimo, że mało rozmawiają po angielsku to zawsze starali się nam wytłumaczyć jak mamy gdzieś dojść. Bariera językowa nie stanowiła dla nich problemu, a co więcej to sami wychodzili do nas z propozycją pomocy, kiedy widzieli, że chyba się zagubiliśmy. Uwielbiam ich radość życia i uśmiechy na buziach. To chyba, dlatego że mają więcej słońca niż my :)

PS. Cała relacja z Madrytu ( z innych naszych wycieczek też) przypięta jest w profilu na moim instagramie. 


LOT
Bilety dostałam w prezencie na Walentynki. Lecieliśmy Rayanairem i nie był to raczej „biletowy deal życia”, ale nie przekroczyliśmy 500 zł w dwie strony dla dwóch osób (w cenie znajdował się dodatkowy bagaż podręczny - walizka do 10 kg po 50 zł od osoby). Pewnie gdybyśmy dłużej nad tym posiedzieli, znaleźlibyśmy bilety w lepszej cenie, ale była to niespodzianka, a jak to się mówi darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda. Wylecieliśmy z Modlina w czwartek wieczorem, a z powrotem byliśmy w poniedziałek po południu. 

HOTEL
Trochę czasu spędziliśmy na przeszukiwaniu airbnb i booking.com, aby znaleźć nocleg w rozsądnej cenie. Jeśli skorzystasz z tego linku dostaniesz zwrot 50 zł z booking.com, a jeśli chcesz zyskać 110 zł na wydanie w airbnb skorzystaj z tego linku. Myślę, że warto.

Zawsze wychodzimy z założenia, że lokal ma nam służyć tylko do spania, chociaż walory estetyczne miejsca, w którym spędzę kilka dni mojego życia nie są mi obojętne. Tym razem udało nam się połączyć jedno z drugim i trafiliśmy na bardzo przyjemny hotel w dzielnicy Chamartin - Mirador de Chamartín. Może nie znajdował się w samym centrum Madrytu, ale położony był 400 m od stacji metra Pinar de Chamartin, z której do centrum docieraliśmy w 20 minut.


PORUSZANIE SIĘ PO MIEŚCIE
Madryt ma naprawdę rozbudowaną siatkę komunikacji miejskiej. My poruszaliśmy się głównie metrem, bo po pierwsze stacja była bardzo blisko naszego hotelu, a po drugie 10 linii metra dają naprawdę duże możliwości. Nasza „10” dowoziła nas na Gran Via i Plac El Sol, a stamtąd w zasadzie wszędzie było blisko.

WSKAZÓWKA: Żeby jeździć komunikacją miejską w Madrycie musisz mieć coś na wzór naszej karty miejskiej. W tym mieście nie ma papierowych biletów jednorazowych.  Możesz kupić bilet na ilość dni jaka Cię interesuje (od 1 do 7), albo na pojedyncze przejazdy – zawsze nabijane są na kartę. Jeśli planujesz dużo chodzić to bilety jedno, albo dwudniowe Ci się nie opłacają, bo kosztują 8 euro, a jednorazowy przejazd 1,5. Jednorazowy przejazd wykupujesz wskazując stację, na której chcesz wysiąść i w ramach tego przejazdu możesz poruszać się wszystkimi liniami metra. Co ważne 2 osoby mogą korzystać z jednej karty (przy przejazdach jednorazowych), nie trzeba mieć dwóch oddzielnych. Wystarczy kupić dwa takie same przejazdy, jedna osoba odklika się wchodząc, potem tą samą kartą odklika się druga osoba. Niby pierdoła, ale zawsze jakieś grosze można zaoszczędzić.

W Madrycie działa również Uber, dlatego warto mieć na telefonie zainstalowaną aplikację. Przydaje się podczas powrotu z imprezy czy w drodze na lotnisko. Jeśli jeszcze nie jeździliście to rejestrując się przez ten link dostaniecie dyszkę na pierwszy przejazd.

JEDZENIE
Celowo nie wypowiedziałam się o jedzeniu i restauracjach, w których jedliśmy, bo wszystkie wybieraliśmy raczej przypadkowo. Wchodziliśmy tam gdzie nam się podobało i decydowaliśmy się na jedzenie albo i nie (wszystkie restauracje, które odwiedziliśmy są oznaczone w relacji przypiętej w profilu na instagramie).

Ale co ciekawe i fajne Madryt słynie z mnóstwa miejsc z tapasami, do których wpadasz na szybką przekąskę i małe piwo i lecisz do następnego. Fenomenalne jest to, że takich miejsc jest mnóstwo i praktycznie każde jest inne.Jednego wieczoru zaliczyliśmy 3 takie miejsca, a potem wylądowaliśmy w typowym barze, gdzie wszystkie drinki były po 5 euro. W jednym z takich miejsc jedliśmy typowo hiszpańskie kanapeczki z różnymi dodatkami, w innym prym wiodły jajka, a w ostatnim zaserwowano nam skwierczące krewetki na gorącym półmisku. PYCHA. No i dzięki Bogu jest uber! :)



ZWIEDZANIE
Nie jesteśmy typowymi turystami. Staramy się unikać tłumów i chodzić raczej swoimi ścieżkami. Z każdego wyjazdu chcemy wyciągnąć jak najwięcej, dlatego zazwyczaj zwiedzamy miasta na piechotę. Dojeżdżamy do jakiegoś centralnego miejsca, z którego łatwo dotrzeć we wszystkie zakamarki i ruszamy w drogę. Oczywiście nie rezygnujemy z tych typowo turystycznych punktów, ale nie skupiamy się na nich najbardziej. Chcemy chłonąć miasta po swojemu. Lubimy się zgubić, pobłądzić po mało turystycznych miejscach.

W Madrycie jest wiele miejsc godnych uwagi, jednak nie do wszystkich dotarliśmy. Po części dlatego, że nie chciało nam się stać w kolejkach i marnować kasy, a po części dlatego, że nas nie interesowały.

Zacznę od bardzo turystycznego miejsca, które bardzo przypomina warszawska Halę Koszyki. Mercado de San Miguel to najbardziej znane targowisko gastronomiczne i tym samym wizytówka kulinarna Madrytu. Nie wiem jak to się stało, że nie zrobiłam zdjęć wnętrza - pewnie dlatego, że ludzi w środku było tak dużo, że nie miałam jak wyjąć aparatu. Warto się tam przejść, aby poczuć klimat tego miejsca, ale nie wiem czy warto stać w tych gigantycznych kolejkach. Ja odpuściłam, może następnym razem.

Z całej wycieczki najbardziej podobał mi się Kryształowy Pałac w Parku Retiro. Jeśli będziesz w Madrycie koniecznie musisz się do niego wybrać, bo robi naprawdę ogromne wrażenie. Słońce wpadające do środka przez szklane ściany i dach sprawia, że wnętrze wygląda naprawdę magicznie. Sam park nie zrobił na mnie wrażenia. Poza tym, że jest ogromny to przypomina mi nasze warszawskie Łazienki Królewskie, które z racji pochodzenia darzę większym uczuciem.

Kolejne miejsce z cyklu „must see” w Madrycie to dworzec Atocha z ogrodem botanicznym wewnątrz. Od kiedy mój tata X lat temu, po powrocie z Madrytu pokazał mi zdjęcie palm na dworcu, wiedziałam, że kiedyś muszę odwiedzić to miejsce. O ile o palmach wewnątrz dworca zdawałam sobie sprawę, to o żółwiach pływających w stawach nie miałam pojęcia.
Warto też wybrać się do staroegpiskiej świątyni Debod. Ponoć cudownie wygląda o zachodzie słońca, niestety nie było dane nam to sprawdzić, bo tego dnia kiedy się do niej wybraliśmy słońca było jak na lekarstwo. Świątynia znajduje się na skarpie, z której rozciąga się fantastyczny widok na miasto i park Casa de Campo, blisko Pałacu Królewskiego w Parque de la Montaña.

Parku Casa de Campo również nie może zabraknąć na liście miejsc do odwiedzenia w Madrycie. Jest gigantyczny, piękny, zielony i bije z niego spokój. Przepełniony jest biegaczami czy rowerzystami, a na jego terenie znajduje się park rozrywki i Zoo (do którego nie weszliśmy, ale są tam PANDY – smutno mi, że ich nie zobaczyłam). No i ten magiczny śpiew ptaków. Cudo.
Uważam, że każdy kto jest w Madrycie powinien odwiedzić Muzeum Prado. Nawet jeśli muzea nie są ulubioną z atrakcji turystycznych myślę, że te najważniejsze zawsze powinny być punktem obowiązkowym podczas zwiedzania europejskich stolic. W Prado zobaczysz na żywo słynny obraz "Panny dworskie” Diego Velázqueza, ale również świetne działa Goi, El Greka czy Rubensa. Niestety w Prado nie można robić zdjęć, dlatego żadnego z ekspozytów muzeum tutaj nie uraczysz. Bilety do muzeum są w zasadzie drogie, ale mam dla Ciebie #GoodNews. Od poniedziałku do soboty między 18 a 20, a w niedziele i święta między 17 a 19 wjedziesz do muzeum za FREE.

Wymieniając miejsca, które warto zobaczyć w Madrycie nie mogłabym pominąć Stadionu Realu Madryt Santiago Bernabeu. Nawet jeśli nie jesteś fanem piłki nożnej, nawet gdy nie kibicujesz Realowi – wybierz się na mecz tej drużyny. To zupełnie inny piłkarski świat, tak bardzo odległy od tego, który widzimy w Polsce. Niesamowite przeżycie, po którym jeszcze bardziej polubiłam Real. Za bilety zapłaciliśmy po 85 euro od osoby i nie były ani najtańsze ani najdroższe. Kiedy drugi raz wybiorę się do Madrytu znowu pójdę na mecz Realu - na 100 %.  #TeamReal

W Madrycie znajduje się również stadion Wanda Metropolitano, który należy do Atletico Madryt. Ponoć jest dużo ładniejszy ( bo jest nowszy), ale nie wiem, nie byłam bo dla mnie w Madrycie tylko Real. :) 

PUNKTY WIDOKOWE
Już na sam konie gratka dla wszystkich miłośników wysokości. Jeśli tak samo jak ja lubisz tarasy, z których rozciągają się cudowne widoki to ten punkt jest dla Ciebie. Udało mi się znaleźć trzy miejsca, z których pięknie widać Madryt, ale wdrapałam się tylko na dwa. W zasadzie to wjechałam windą, ale co tam. Jedno znajduje się na ostatnim piętrze centrum handlowego FINAC w dziale restauracyjnym. Drugie to wieża Faro de Moncloa, z której możemy podziwiać panoramę miasta z wysokości 92 metrów. Wjazd na samą górę kosztuje tylko 3 euro, dlatego nie ma się nad czym zastanawiać. Trzecie miejsce, do którego nie udało mi się dotrzeć (nie wiem dlaczego, mijałam je kilka razy, bo znajduje się w samym centrum miasta) to dach Círculo de Bellas Artes. Możesz się na niego wdrapać za 4 euro i patrzeć z góry na samo centrum miasta. Jest jeszcze kolejka linowa Teleferico, która przewozi ludzi w 80 kabinach na odległość 2,5 km. Podobno. Nie mogę powiedzieć na 100%, bo akurat kiedy byliśmy w Madrycie kolejka nie działała. Cóż.


2 komentarze:

KOKORINOO dziękuje i pozdrawia !