21 lipca 2015

#RUNNING - JAK ZACZĄĆ BIEGAĆ? MOJA BIEGOWA HISTORIA



Dzisiaj opowiem Wam moją BIEGOWĄ HISTORIĘ czyli drogę jaką przeszłam [ w bardzo krótkim czasie] od totalnej przeciwniczki biegania do jego miłośniczki. Nie jest ona długa i burzliwa, ale może komuś pomoże przełamać się, znaleźć w sobie siłę i motywacje, a tym samym pomoże wziąć się do roboty. Myślę, że zdajecie sobie sprawę, ze nie zmieniłam radykalnie mojego życia, nie wprowadziłam diety i nie biegam dlatego bo chcę schudnąć. Nie takie pobudki mną kierowały, kiedy zdecydowałam się na bieganie. A czemu to zrobiłam?

BO JESTEM ZBYT DUMNA

Otaczam się ludźmi, którzy kochają sport. Dużo biegają, jeżdżą na rowerach, a wszystkie innego rodzaju aktywności fizyczne nie są im obce. Kiedyś pojechałam z chłopakami na jeden z ich biegów [akurat był to bieg Ursynowa - szybkie 5km w totalnym skwarze] w roli oczywiście kibica i przytrzymywacza wszelkiego rodzaju plecaków i toreb.  Stałam przy barierkach jak najbliżej linii mety żeby zrobić jak najlepsze pamiątkowe zdjęcia, obserwowałam biegnących ludzi i zaczęłam się zastanawiać dlaczego ja tego nie robię. Patrzyłam na biegnących dużo starszych i dużo większych ode mnie ludzi i uświadomiłam sobie, że przecież ja też bym dała radę. Mój zapał jednak  uleciał tak szybko jak gaz z butelki. Po odebraniu przez chłopaków medali, w drodze do auta stwierdziłam – oczywiście żartując – że ja też zacznę biegać i będę miała taką kolekcję medali jak oni. W tym momencie usłyszałam salwy śmiechu i teksty w stylu ‘nie dasz rady’, ‘nie masz silnej woli’, ‘my już Cię znamy, po jednym dniu Ci się znudzi’. Wtedy przyszedł ten moment, w którym postanowiłam, że pokaże im kto tu rządzi. JA NIE DAM RADY? Chyba żart. Następnego dnia pojechałam po buty i zaraz potem pierwszy raz od 10 lat poszłam biegać.

BIEGANIE JEST FAJNE [ALE NIE NA POCZĄTKU]

W zasadzie nie wiem czy mój pierwszy bieg  można nazwać to bieganiem. Po tak długiej przerwie – bo nie wiem czy wiecie, ale w gimnazjum moje wyniki zajmowały pierwsze miejsca na listach rekordów na krótkie dystanse, a biegi przełajowe nie były dla mnie najmniejszym wyzwaniem – nie mogłam spodziewać się czegoś niezwykłego. Przebiegłam 600 metrów [fakt szybkim tempem]  i myślałam, że moja klatka piersiowa eksploduje. Kondycja zerowa, dlatego bieganie zmieniło się w marszobieg – 600 metrów truchtu, 200 metrów chodzenia i tak do 2km. Byłam zawiedziona, bo nie zdawałam sobie sprawy, że jest ze mną aż tak słabo. Ale nie ma się czym martwić, to błąd, który popełnia każdy początkujący biegacz. Chcemy biec dużo i szybko, co kończy się tak zwanym ‘wypluwaniem płuc’. Na początku nie ma co szarżować, bo o kontuzje nie trudno. Kilka kolejnych biegowych wyjść wyglądało podobnie. Jednak nie trwało to długo.

SZYBKIE POSTĘPY

Bieganie jest fajnie bo przynosi widoczne efekty dużo szybciej niż inne sporty. Z każdym kolejnym biegiem widziałam poprawę, z każdym kolejnym biegiem przebiegałam dłuższą trasę bez zatrzymywania się. To sprawiało, że byłam z siebie zadowolona i motywowało mnie do dalszych biegów. Teraz 5 km nie sprawia mi żadnej trudności, a każde kolejne chcę pokonać w lepszym czasie [w tej chwili ten dystans przebiegam w 24 minuty i  53 sekundy].

UZALEŻNIENIE


Nie biegam długo, zaczęłam miesiąc temu, a tak się wciągnęłam, że nie umiem przestać. Podoba mi się to, że kiedy biegnę, a w uszach mam słuchawki, z których płynie ulubiona muzyka, czuję się wolna. Jestem tylko ja i nic innego się nie liczy. Zapominam o wszystkich sprawach życia codziennego, mogę nabrać do wszystkiego dystansu. 



Zatem JAK ZACZĄĆ BIEGAĆ, jak wkręcić się w bieganie, jak sprawić, żebny przynosiło przyjemność i satysfakcję? Na początku potrzebne Ci są tylko trzy rzeczy : CHĘCI [MOTYWACJA], BUTY DO BIEGANIA I MIEJSCE DO BIEGANIA. Reszta jest zbędna.


ZNAJDŹ MOTYWACJĘ

Dlatego pierwszym krokiem do osiągnięcia sukcesu jest znalezienie w sobie chęci i motywacji. Dla mnie akurat jest to chęć pokazania innym, że to co myślą wcale nie jest prawdą. Mimo, że już udowodniłam, że dam radę, teraz chcę udowodnić samej sobie, że mogę być lepsza. Jednakże uważam, że najlepszą motywacją jest druga osoba, która będzie Cię wspierać i dawać kopa do działania. Wiem, że gdyby mój narzeczony, którego wieloletnią pasją jest bieganie, nie wyszedł ze mną na pierwszy trening i nie mówił ‘PAULINA DASZ RADĘ’ nie przebiegłabym nawet wspomnianych wcześniej 600 metrów. Już dawno namawiał mnie do wspólnych treningów, ale jako ‘pełno etatowy leń’ zawsze mówiłam NIE! Teraz nie rozumiem dlaczego. W niedzielę dzięki niemu udało mi się przebiec moje pierwsze 10km – wiem, że gdybym biegła sama zatrzymała bym się po 5km i stwierdziła, że nie dam rady. A tak – kolejny sukces odnotowany. 

KUP BUTY

Wcale nie musisz wydawać na nie fortuny. Ja kupiłam swoje pierwsze buty do biegania za 112 zł – NIKE FREE 0.5 w FACTORY i jestem z nich niesamowicie zadowolona. Są ładne, super lekkie i  wygodne. Może nie są to buty do profesjonalnego biegania, ale przecież nie jestem profesjonalistką. Dopiero zaczynam swoją przygodę z bieganiem dlatego wydawanie dużej ilości pieniędzy byłoby dla mnie głupotą. Dla mnie ważny jest też strój – im bardziej kolorowy tym lepiej – ale na początku nie ma znaczenia w czym biegasz. Ważne żeby było Ci wygodnie.

ZNAJDŹ MIEJSCE DO BIEGANIA


Pewnie powiecie, że najpierw powinno się znaleźć czas, ale od razu odbiję piłeczkę – czas znajdzie się zawsze, trzeba mieć tylko chęci. Możesz biegać rano - przed pracą, możesz też biegać z pracy lub do pracy jeśli tylko pozwalają Ci na to warunki – mój narzeczony często biega do pracy [ponad 11km] i jest mu z tym bardzo dobrze. Możesz biegać popołudniu czy wieczorem – jesteś w tej kwestii wolny potrzebne są Ci tylko wspomniane wcześniej chęci.  Miejsca do biegania jest mnóstwo. Ja biegam w okolicy mojego domu, po parkach, między blokami. Czasami wybieram się do pobliskiego lasu, ale zdecydowanie lepiej biega mi się po twardszym podłożu. 

Reasumując - cieszę się, że jednak się przełamałam, a bieganie mi się tak spodobało. Przede mną pierwszy test już w sobotę. Trzymajcie kciuki!






14 komentarzy:

  1. No jestem pod wrażeniem. Post świetnie opisany i sfotografowany.
    Masz nadzwycajne warunki fizyczne do biegania, bardzo dobrze ułożoną sylwetkę biegową i dobre podejście do tego sportu, super.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też na początku nie mogłam się przełamać - chciałam od razu szybko, najlepiej. Teraz już złapałam swój rytm, wiem na co mnie stać i nie wyobrażam sobie życia bez biegania.
    Już jestem po pierwszym biegu na 10km - Nike London Run - genialna atmosfera, adrenalina i niezapomniane przeżycia. No i życiowy rekord :)

    Powodzenia!!!
    PS. Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wow! brzmi FENOMENALNIE. 10km w Londynie to musi być coś :P ja też już jestem po pierwsze 10, ale tylko po warszawskich rejonach :) dziękuję i też życzę powodzenia. Niech nam się biega jak najlepiej :)

      Usuń
  3. świetny post i zdjęcia :) też mam zamiar biegać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia! Tak przy okazji nie rozciągaj nóg chwytając ręką za stopę (tak jak na zdjęciu). W ten sposób możesz sobie zniszczyć staw, lepiej chwytać za kostkę (;

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjęcia rewelacja! :) Ja od dawna lubiłam biegać i podziwiam ludzi, którzy robią to z jeszcze większą pasją :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mega zdjęcia! :) Zazdroszczę tego zapału, ja mam tak słabą kondycję, że do wszystkiego jest mi się ciężko zebrać, tak szybko się męczę... Ale jak tylko wyzdrowieję to chyba zabiorę się na poważnie, bo ten tłuszcz sam moich nóg nie opuści :( :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja miałam zerową kondycję. ale z dnia na dzień jest coraz lepiej. ja też się szybko męczyłam, uwierz mi nie jesteś sama ! Do roboty i zobaczysz, że będzie super :);* ps. jaki tłuszcz? szalona?!!!!

      Usuń
  7. ciezko zgodzic mi sie z tym, ze na poczatku jest ciezko (nie mowie o motywacji), mozesz ze spokojem przebiec 5 km na swoj piewszy bieg, jezli masz na tyle silna wole. Ograniczenia sa w glowie, to glowa podpowiada Ci po 5 minutach "nie dasz rady, wroc do domu", a nie nogi. Moj pierwszy bieg mial wlasnie 5 km. Jak bylam dzieckiem trenowalam balet, a potem mialam przerwe od sportu na 7 lat (wiec zadna kondycja mi po tym). Jednak wycwiczona glowa i podejscie "nie mozesz sie poddac" zostalo.
    Mimo wszystko gratuluje motywacji, bo to uwazam za najtrudniejsze. Zebrac za przeproszeniem tylek. Jak juz tylek podniesiony to potem leci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzisz każdy ma inaczej. dla mnie kilka pierwszych biegów to była istna męczarnia. i nie chodziło o to, że nie mam siły - nie byłam w stanie złapać powietrza, a ból w klatce piersiowej był okropny! Obyśmy jak najdłużej biegały! :D

      Usuń
  8. WOW zdjęcia zaje...! Bombowo wygladasz;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Powiem Ci, że ja też przez jakiś czas byłam po prostu uzależniona od biegania. To było kilka lat temu, zanim jeszcze stało się to tak bardzo popularne w moim małym mieście. Teraz biegam tylko kiedy muszę przemyśleć coś ważnego albo- paradoksalnie- kiedy brakuje mi sił, ponieważ taki wysiłek fizyczny dodaje ogromnego "kopa" i zbawienną porcję endorfin.
    Pozdrawiam.

    come-carpe-diem-baby.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

KOKORINOO dziękuje i pozdrawia !